Tuesday, July 27, 2010

Pakowanie/ Packing

Siedzę w pracy. Nic mi się nie chce. Nie mogę się skupić. Mogę myśleć jedynie o moich wakacjach, które zaczynają się jutro o 21.30. Przeglądam przewodniki w Internecie i odliczam godziny. W Lizbonie byłam w maju 2008, ale z pewnych względów nie mam dobrych wspomnień co do tej wizyty. Miasto oczywiście mnie oczarowało, ale kilka innych względów miało wpływ na to, że teraz się cieszę, że wracam do stolicy Portugalii z moim portugalskich namorado. Będę mieć milsze wspomnienia :) A potem Sintra, plaże Algarve i Alentejo. Pyszne jedzenie... Caipirinha w Bairro Alto...

Dziś muszę się spakować, czeka mnie prasowanie, jakiś skype z rodzinką, bo nie zamierzam przez następne 12 dni w Portugalii spędzać za dużo czasu na necie.

Na szczęście powrót do rzeczywistości nie będzie zbyt brutalny, bo wracam we wtorek rano (o 7, a na 9 już do pracy), ale w piątek przyjeżdża do mnie Celina na 3 dni. A potem Kasia z Kubą, więc dam jakoś radę dzięki tym wizytom z Polski.


I'm at work. I don’t feel like doing anything. I can’t concentrate. 2 days before holidays people shouldn’t be supposed to work, as it is totally unproductive. All I can think about us my holiday, taking plane at 9.30 p.m. tomorrow and arriving in Lisbon at midnight. I’m searching for some guides on the Internet, reading some touristic information and counting hours that separate me from being in Portugal. I already was in Lisbon, in May 2008, so it is not the excitement of discovering unknown city that make me so impatient. But as for some reasons I don’t have great memories about my last trip to Portuguese capital, I am glad to go back there with my Portuguese namorado and change that. Afterward I’ll have but good memories associated with this charming city. And then we’ll create new memories for my trip to Sintra, Algarve, Alentejo, where I haven’t been before.

So trip to Portugal in few words: delicious food... caipirinha in Bairro Alto... pasteis de Belem... beaches... sun...Don’t need no more, especially in the good company :)
Today I have to pack, to iron, short skype conversation with my family, cause I don’t plan to spend too much time on-line during my 12 days stay in Portugal.

Fortunately coming back to reality shouldn’t be too harsh, as I’m coming back on Tuesday morning (at 7 am, and I’m supposed to start working at 9), but on Friday Celina is coming to visit me for the whole 3 days. And then Kasia with Kuba, so thanks to visits of friends from Poland, I should survive somehow till Nuno is back in Bucharest.

3 comments:

  1. Udanego wypoczynku życzę w pięknej Portugalii, którą znam niestety tylko z kolorowych pocztówek. Liczę na twoje podzielenie się wrażeniami po powrocie.Bożena

    ReplyDelete
  2. Portugalię polecam. Jak kiedyś tam zamieszkam, to zaproszenie także otrzymacie, na razie zapraszam do Rumunii (i jak ciocia poda mi adres włoski do Was, to nową pocztówkę do kolekcji wyślę (może być na maila visenna7@gmail.com)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  3. Dziękuję Agnieszko za zaproszenie mam nadzieję, że odwiedzę Was kiedyś.Już za chwilę wysyłam maila z adresem.Chyba jestem staroświecka,ale lubię otrzymywac kolorowe pocztówki z wakacji od przyjaciół. Pozdrawiam i jeszcze raz udanego wypoczynku życzę. Bożena

    ReplyDelete