Chciałabym móc napisać

, że poznałam ich w windzie, albo w innej typowo "sąsiedzkiej" sytuacji.
Niestety, w moim przypadku przyczyną poznania moich miłych (ironia) sąsiadów spod 112 była woda i łazienka. Albo połączenie tych dwóch elementów.
Ale od początku. Po pracy zmęczona włączyłam sobie Travel & living, leciało chyba Miami Ink.
Nic, relaks został przerwany przez dzwonek do drzwi. Nie znam rumuńskiego, więc zazwyczaj nie otwieram drzwi. Ale ktoś się nie poddawał, dzwonił z 5 razy, po czym zszedł na dół i dzwonił domofonem, który ma chyba najbardziej irytujący dźwięk, którego już nie mogłam zignorować.
Sąsiadka, na szczęście jakoś się po angielsku umiała porozumieć, zaczęła mi tłumaczyć, że jej sufit w łazience przecieka, że to z mojej łazienki i że ma ten problem już od miesiąca. Od miesiąca? i dopiero teraz przyszła? oczywiście łazienkę odremontowała cztery miesiące temu. Podobno.
Zdenerwowana była, ja się też zestresowałam, bo na dodatek z dzieciakiem przyszła. Nie wiem po co, ale powtarzała, że to jest nie do zaakceptowania, że jej leci, jej śmierdzi, etc (dlatego myślę, że miesiąc to ściema jakaś była).
No i nie byłaby Rumunką, gdyby nie wspomniała o pieniądzach, bo przecież ktoś musi za to zapłacić.
I w ogóle sposób jej mówienia wskazywał, że mnie oskarża o to zalanie. A przecież to się może każdemu zdarzyć, rura jakaś przecieka, ale to niezależne ode mnie przecież.
Powiedziałam, że zadzwonię do mojego landlorda i on się tym zajmie. Ale Cosmin, jak to Cosmin, ze swoim lekkim podejściem do spraw nawet nie chciał do niej zadzwonić. Myślałam, że jak na jeden dzień wystarczy. Po dwóch godzinach jednak okazało się, że nie, nie wystarczy. Dzwonek do drzwi, tym razem sąsiadka przyszła w obstawie męża. Mąż, typowy Rumun- brzuch piwny, okrągła twarz, biały podkoszulek. Myślę, że możecie sobie wyobrazić ten widok.
Zaczęli coś tam krzyczeć łamanym angielskim, pokazując na wypasionym aparacie zdjęcia ich sufitu. Wiadomo, plamę mieli, tego nie wymyślili, ale nie lubię, jak ktoś na mnie krzyczy i mnie oskarża o coś, na co nie mam wpływu. Cosmin poinformowany, zrobiłam to co do mnie

należało.
Cosmin przyszedł następnego dnia, coś tam podłubał, powiedział, że mam ostrożnie brać prysznic (co to niby miało znaczyć) i że jak nadal będzie ciekło do sąsiadów to załatwi hydraulika. Ja za to prysznic ranny brałam u Ilony, w drodze do pracy.
Przez następne dni ( bo nie wiedziałam, czy to, co przeciekało zostało już naprawione) brałam prysznic z bijącym sercem i nadzieją, żeby nikt nie zadzwonił do drzwi, kąpałam się późną albo wczesną porą, żeby uniknąć konfrontacji, bo nikt normalny nie powinien przychodzić po północy.
A dzisiaj dostałam wiadomość na facebooku od Cosmina, że wpadnie do mieszkania, tym razem z hydraulikiem. Czyli, że problem nie został ostatnio rozwiązany i pewnie sąsiedzi do niego dzwonili, bo sam z siebie by nie zawołał fachowca. Mógł mi tylko wcześniej coś powiedzieć, bo w mieszkaniu istny sajgon, bo robiłam wczoraj wstępne pakowanie, a naczyń z trzy dni nie myłam, bo planowałam to zrobić dziś.
Nic, zostało mi mało dni, więc się tym przejmować nie będę.
I wish I could write that I met my neighbours in the elevator, or other typical neighbour-type situations. Unfortunately, in my case I got to know my nice (irony) neighbours from apartment 112 because my bathroom and water. Or rather combination of those two elements. But starting from the beginning. It all happened on Wednesday, when, tired after work, I was watching something (I guess Miami Ink) on Travel& Living. Then suddenly, my relax got interrupted by the doorbell. As I don’t speak Romanian and I wasn’t expecting anybody, I just didn’t open the door. But they just wouldn’t give up, ringing the doorbell 5 or 6 times, then went downstairs and rang the intercom, which has probably the most annoying sound, so it was impossible to ignore it so I had to open.
A neighbour, fortunately spoke basic English, began to explain me that her ceiling in the bathroom was leaking. She said it was leaking from my bathroom, that it started a month ago. A month ago? And she only came now??? She said she had her bathroom renovated four month ago. Yeah, for sure. She was nervous upset, she even came with her 6-7 years old kid. No idea why she brought him, maybe to make situation more serious? As she kept repeating that it is unacceptable that her kid had to live in such conditions (that means with water dropping from the ceiling). She said “In June I had no this problem, now I have, it smells bad, it is your fault, somebody has o pay for that”. Well, she would not be Romanian, if she hadn’t mention the money. In general, her way of talking indicated she was blaming me for the leak. It could happen to anybody, pipes are old, I had nothing to do with that, I was just unlucky.I said I would call my landlord and he would take care of. But Cosmin as Cosmin, with his easygoing attitude towards everything, didn’t even bother to call her and calm her down. I thought that it was enough for one day. After two hours, there was a second part with unpleasant meeting with neighbours. This time, for a change, she came with her husband. Door bell, this time a neighbour came to guard her husband. Her husband, with beer belly, round red face, white undershirt. You get the picture.They began shouting something in poor English, showing the photo of their ceiling on a very expensive camera. Of course, here was a big water stain on the ceiling, I didn’t deny, but I just hated when somebody is shouting at me for doing something that was beyond my control. I
informed Cosmin, and couldn’t do anything more. Cosmin came the following day, apparently fixed something, but said that I had to be careful when taking a shower (whatever it supposed to mean) and that if the leaking contined, he would call a plumber. Anyway, before he came, I had to go to Ilona’s place to take a shower before going to work. Over the next few days (because I didn’t know if he had in fact repaired sth and it wasn’t leaking any more) I was taking shower with my heart beating hard, hoping that nobody would knocked on the door, that is why I was always or very late or very early, so no normal person would bother me. And today I got a message on Facebook from Cosmin (after a week from when neighbours came) he would stop by at the flat, this tome with a plumber. So that meant that the problem hadn’t been resolved last time and that neighbours probably called him, cause he wouldn’t call the plumber on his own initiative. Anyway, he could at least informed be earlier, cause the flat is a huge mess, as yesterday I started packing, and haven’t washed the dishes for 3 days. But since I am staying only few days more, I will not worry about that.