Thursday, July 1, 2010

5 miesięcy mineło/5 months have passed

Wczoraj minęło dokładnie 5 miesięcy od momentu, kiedy po raz pierwszy postawiłam nogę na ziemi rumuńskiej. Taka okazja zasługuje na jakiegoś posta z podsumowaniami i przemyśleniami z tego okresu (bo moja rocznica półrocznego pobytu wypadnie akurat jak będę na wakacjach w Portugalii, a wtedy ostatnią rzeczą, o jakiej będę myśleć będzie Rumunia czy też pisanie bloga).

Refleksja #1: Rumuni ogólnie mają dużo z południowców, przede wszystkim chaos i karnację. Według słów Nuno, jak dodać cechy typowo latynoskie do typowo postkomunistycznych i dobrze wstrząsnąć (nie wymieszać) to z mieszanki tej dostaniemy Rumuna typowego. Są więc otwarci, towarzyscy, życzliwi, ale też niezorganizowani, trochę leniwi, nie zawsze słowni.
Refleksja #2: Bukareszt to chaotyczne miasto, korki o każdej porze dnia, zaparkowane wszędzie samochody, starówka rozkopana i zaniedbana (ale prace trwają, więc za kilka lat może się to poprawi). Ale można znaleźć piękne zakątki (parki) albo ładne budynki. Trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo za pierwszym razem dostrzega się raczej brzydotę, a nie te nieliczne urokliwe miejsca. Początkowo dostrzega się biedę, ruiny budynków kontrastujące z nowoczesnymi hotelami, bezdomne psy szwendające się po ulicach, cygańskie dzieci, rozkopane ulice, kilometry kabli zawieszonych na słupach.
Bukareszt, nazywany kiedyś Paryżem Wschodu, dziś jest trudny do zdefiniowania. Ogólnie miasta zyskują z czasem, dzięki rozwojowi, etc, Bukareszt,wręcz przeciwnie. Wszędzie wyziera piętno socjalizmu.
Refleksja #3: Krzywdzące stereotypowe opinie na temat Rumunii, są dalekie od prawdy. Stereotypy mają głównie źródło w opinii, że Rumuni to Cyganie. Rumun to nie Cygan, Rumun to nie Rom. Rumunia to nie jest trzeci świat, gdzie wszyscy klepią biedę i żebrzą. Nie ma tu tabunów żebrzących dzieci, choć pojedyncze przypadki zdarzają się często, ale rzadziej zdecydowanie niż w Polsce. Cyganie to margines społeczny, którego Rumunii się wstydzą.
Refleksja #4: O wiele łatwiej niż w Polsce można dogadać się po angielsku (co jest jednym z argumentów dlaczego nie mam motywacji do nauki rumuńskiego). Miałam jednak kilka momentów (w Oracle głównie), kiedy ludzie posługujący się płynnie angielskim, kompletnie ignorując moją nieznajomość rumuńskiego, prowadzili długie rozmowy tylko w tym języku.
Refleksja #5 miała być o pracy, ale że nadal nie zaczęłam, bez żadnego sensownego wyjaśnienia, to nie mam żadnych przemyśleń. Każdy człowiek ma chyba limit tolerancji na nudę w pracy, mój się wyczerpał jakiś czas temu, jestem już zmęczona faktem, że przez całe dnie nie robię nic. Czasami Anda poprosi mnie o pomoc, ale poza tym to nic… Siedzę na necie i piszę bloga. Znam jednak datę mojego oficjalnego calla, odbędzie się on 8 lipca, w południe. Miałam już mieć calla, jakieś 5 razy, sama z siebie nie mogę się kontaktować z nikim, Ramona obiecała, że będę mieć calla w tym tygodniu,ale podejrzewałam, że znowu zostanie przełożony. Potem pewnie będę narzekać, że coś muszę robić. No i praca w dziale credit&collection to nie jakieś spełnienie marzeń, ale mam czas zastanowić się, co chcę dalej w życiu robić. No i z Nuno się układa, więc nie żałuję przyjazdu tutaj, choć czasami mam gorsze momenty…
Tak więc podsumowując, życie w Rumunii stało się przyjemniejsze i znośniejsze, jak już trochę znajomych się znalazło. Ale bycie tutaj ułatwia też fakt, że wiem, że nie jest to kraj, w którym chcę zostać na dłużej,potem w każdym kraju będzie chyba łatwiej się zaaklimatyzować. I tylko mam nadzieję, że Ilonie przedłużą kontrakt i zostanie dłużej niż do grudnia… Bo my pewnie co najmniej do przyszłego września, więc zapraszam do nas, skoro już mamy ładne i dwupokojowe mieszkanie. (najlepszymi terminami są miesiące wiosenno-jesienno-wakacyjne, bo zimą tu jest depresyjnie trochę).


Yesterday it was exactly 5 months after I first arrived to Bucharest. Such an occasion deserves a post with some thoughts and reflexions about this period (because my six month anniversary of being in Romania will fall when I’m on holidays in Portugal, and then the last thing I would do is to write a blog or think about my Romanian adventure)..

Reflexion #1: the Romanians in general have a lot in common with people from latin countries , mainly chaos and dark skin. Or how Nuno said once explaining me how Romanians were, if you add some typical latino personality with the typical characteristics of the people from post-comunistic countries, and when you shake it well (not stir), from that mixture you get a typical Romanian. They are very open, sociable, friendly, but also unorganized, a little lazy, not always trusthworthy.
Reflexion #:2 Bucharest is a chaotic city with infernal traffic jams all day long, with cars parked everywhere, with neglected Oldtown, that didnt’t even have a decent pavement some months ago. On the other hand, you can find some beautiful spots (parks especially) and nice buildings (some in need of renovation). You have to be extremelly patient while coming to Bucharest for the first time, since at the beginning you see clearly how ugly this city can be, and may not appreciete or notice those few gems that are hidden here. Initially, you see the poverty, the ruins of buildings in contrast with modern and expensive hotels, stray dogs on the streets, gypsy children, kilometers of electric cables hanging over the streets and preventing you from taking a nice picture of some monument.
Bucharest, once called Small Paris, today is difficult city to define. Overall, many cities get better, nicer, preetier, become more developped with time, Bucharest, on the contrary, it seems to be losing its charm, and communism is to be partly blamed for that.
Reflexion #3: The stereotypical views on Romania that exist in most countrues, are quite far from the truth. These believes are mostly based on the simplification of thinking that Romanians are Gypsies. Romanian is not a Gypsy. Romania is not a third world, where everybody live in poverty and have to beg for the money. There are no big groups of begging children, although of course you see some child-beggers, but I still think there are more Gypses approaching you for money in Poland than here.
Reflexion #4: It’s easier than in Poland to find people speaking in English (in shops, street, everywhere almost). This is one of the arguments I use to explain my lack if motivation to learn Romanian. Although I’ve had some bad experiences related to be the only one not speaking Romanian. It happened few times in Oracle (not counting the official party last week when the whole presentation was held in Romanian), when people, who I know speak English fluently, just ignored my presence and talked in their native language only.
Reflexion #5 was to be about my work, but since I still haven’t started (and I’ve been only working here since april), I have no thoughts about my duties, my clients, my collegues from Poland. I believe that everyone has the limit of tolerance for being bored at work, I’ve reached mine some time ago, I'm already tired of being constantly bored. Anda sometimes asks me for help, but beyond that I just surf the Net and write my blog. But I finally know the exact date of my official call, which is gonna be held on July 8th, at noon. Then I will probably start complaining that I have something to do. (Anyway the call was already supposed to be scheduled 5 times, and Ramona promised on Monday it would happen this week, but as I expected, once again it was delayed, with no expication whatsoever). Besides I don’t think that working in credit&collection department will be really exciting and challenging, but I have time to think over what exactly I want to do with my life. And I am with Nuno, and our relationship has never been better, so I don’t regret coming here, although I have some worse moments of not liking so much to be here....
So in conclusion, life in Romania has become more pleasant and bearable, as I made some friendships and I have a job. But what really makes it easier to live here is the fact that I know it is only temporary, that I know this is not a country where I would like to settle. And after all my Romanian adventures and problems, I expect it to be easier to adopt in some other country, if I need to. I only hope that Ilone is asked to stay longer in Bucharest, casue I can’t imagine her going back to Poland in December. We probably stay at least until next September, and you all have the invitation to visit us, since we already have a nice 2-rooms flat. (It is recommendable to come in autumn-spring-summer as in winter the city is a little depressing).

1 comment:

  1. Agnieszko, dziękuję za zaproszenie, bardzo chętnie zobaczyłabym Bukareszt. Narazie dzięki twojemu blogowi i twoimi oczami mogę poznawac Rumunię.Pisz dalej Agnieszko, chętnie czytam twoje zapiski. Masz takie młodzieńcze spojrzenie na wiele spraw i sytuacji, które Cię spotykają daleko od kraju.Pozdrawiam. Bozena

    ReplyDelete