narodowych korporacjach kładzie się nacisk na integrację w teamie. Trochę to powierzchowne, ale przynajmniej raz na kwartał idziemy do fajnej restauracji. Oczywiście był problem z wyborem miejsca, bo jakoś nikt nie chciał wyjść z propozycją. Z Andą zdecydowałyśmy, że skoro to firma płaci, trzeba wybrać miejsce, do którego normalnie byśmy nie poszły. Z opowieści teamu francuskiego słyszałyśmy dobre opinie o restauracji hiszpańskiej Sangria (nazywanie tej restauracji hiszpańską, było trochę na wyrost, jako że dań hiszpańskich było tylko 20% może z całego menu). Ale wystrój świetny (zobacz link) i owoce morza dobre (choć mega drogie). Dzięki Andzie spróbowałyśmy kilka dań, bo zamówiłyśmy różne i się podzieliłyśmy.Najadłam się na zapas, następnego dnia nie mogłam się ruszać prawie i na lunch tylko sałatkę zjadłam.
In all the multinational corporations they put emphasis on the integration of the team
members. For me it seems bit too superficial, but at least every quarter we have the chance to go to some fancy restaurant. This time we had some problems with deciding where to go as nobody wanted to suggest a place. We talked with Anda that it had to be place when normally we wouldn’t go for the budgetary reasons, but since it is the company who pays... We heard from the French team really nice things about a Spanish restaurant, Sangria, but calling the place a Spanish one was bit of exaggeration, as only 20% of the dishes could be considered really Spanish. But the interior and the patio were just great (check the link) and seafood was tasty (but way too expensive for the amount). But thanks to Anda we tried to many things, cause we shared all the plates. We ate so much that next day I could hardly move and had to eat only a salad for lunch.
Owoce morza wyglądają zachęcająco, ale na deser też się oblizałam samkiem!Pozdrawiam.Bożena
ReplyDeletePyszne krewetki, ale cena w restauracji 40 zl za 4 sztuki jednak przesadą jest ogromną. A deser to jakieś letnie owocowe wydanie tiramisu.
ReplyDeletepozdrawiam również