e to bardziej cykl postów o daniach rumuńskich niż jeden długi post. Cykl ten z szczególną dedykacją dla Kasi K., która wybiera się ze swoim Kubą na objazdówkę po Rumunii i zanim dotrą do Bukaresztu będą musieli przez kilkanaście dni stołować się na trasie. Więc żeby jakoś ułatwić im wybór dań (zważywszy na fakt, że tylko mały procent restauracji, barów i knajp ma menu w wersji angielskiej), opiszę najczęściej spotykane potrawy.A słowem wstępu, kilka zdań ogólnych o kuchni tradycyjnej, czy też raczej codziennej. Zauważyliśmy, że coś takiego jak tradycyjna kuchnia rumuńska nie do końca istnieje (nie tak jak kuchnia włoska, francuska czy inne regionalne). Jest kilka potraw, które nam się wydawały typowe dla Rumunii, po czym okazywało się, że jedzą je też na Węgrzech czy w Turcji. Według Nuno kuchnia rumuńska jest dość zbliżona do śródziemnomorskiej, a on sam miał mniej problemów z przystosowaniem się do jedzenia tutaj niż w Polsce. Je się tu dużo mięsa, szczególnie grillowanego i szczególnie kurczaka ( w pewnym momencie ma się dosyć piept de pui a la gratar [grillowana pierś z kurczaka], serwowanej w KAŻDEJ restauracji, czasami w kategorii jedzenie tradycyjne. Co jest tradycyjnego w piersi kurczaka?). Według przewodnika: “Raczej trudno jest wytropić w restauracjach tradycyjne przysmaki rumuńskiej kuchni”, a jak nie ma ich w restauracjach, to gdzie są? I co jest niby tradycyjnie rumuńskie? Bo tutejsze potrawy mają dużo wspólnego z kuchniami państw, z którymi sąsiaduje Rumunia.
Wracając do tego, ci się je. Dodatki tradycyjne: ziemniaki (w różnym wydaniu, gotowane, zapiekane, puree), frytki, ryż i mamaliga ( o mamalidze potem). Popularne są zupy, ale w restauracjach najczęściej serwują tylko kilka i ciągle te same. Poza tym zupy tutaj są trochę inne niż w Polsce, cięższe, bardziej zawiesiste. Te serwowane wszędzie to ciorbă de văcuţă (z kawałkami wołowiny), ciorbă de burta (coś flaczko-podobnego). W ciorbach oprócz warzyw pływają spore kawałki mięsa, a jak się zamówi ciorbă de fasole (wbrew zbieżności w nazwie nie przypomina naszej polskiej fasolowej), to też są kawałki boczku i tłuszczu. To tego jarzynowe ciorbă de legume albo supă crema de legume.

Ja lubię też cascaval pane, czyli ser smażony (inny niż czeski syr i mega kaloryczny, więc to tylko tak od czasu do czasu).

Na desery jada się różne ciasta, albo popularne tutaj słodkie naleśniki (omleta lub clatite) albo ryż na słodko. Ja osobiście polecam papanasi (zob. post), ale trzeba je podzielić z kimś, chyba że się je jako posiłek, co nam się raz zdarzyło.

Ogólnie nazwy potraw i składników to jedyne słowa po rumuńsku, które mam biegle opanowane. Do tego wiem jak powiedzieć smacznego (pofta buna) i co się mówi wznosząc toast (noroc). Mała dygresja językowa... Ogólnie to ta tym i kilku podstawowych słówkach kończy się moja znajomość języka rumuńskiego, nie mam mobilizacji do nauki, po pracy jestem taka zmęczona, że nie chce mi się, mimo że mam rozmówki rumuńskie i to w dwóch wersjach (jedna aktualna, druga z lat 70-tych, którą mi dziadek wcisnął przed przyjazdem). Może jak Nuno zacznie kurs, to będę się uczyć z jego materiałów. Bo przydałoby się. Wczoraj na przykład w drodze z pracy zrobiłam małe zakupy i chciałam kartą płacić. Pani skasowała, a po chwili do mnie: Nu merge (nie działa), po kolejnej nieudanej próbie, spróbowałam z moją polską kartą, też nu merge. Na szczęście miałam gotówkę, bo nie wiem, jak bym pani kasjerce wytłumaczyła, że nie mam kasy i muszę oddać produkty?
Wracając to tematu postu… Jedzenie jest dobre, ale nic specjalnego, wpływy kuchni tureckiej, rosyjskiej czy austro-węgierskiej są widoczne w potrawach, ale mi brakuje smaków niepowtarzalnych, których nie da się znaleźć nigdzie indziej.
To tak po krótce wprowadzenie do tematu, następne posty będą już o konkretnych potrawach.
It seems that my blog is getting somehow dominated by cooking related posts... This time it is not about bakind or cooking with Ilona, but generally about Romanian cuisine and typical food
from this country. Well, it is going to be more like a series of posts about Romanian meals. Those posts are dedicated to Kasia K., who is coming with her bf, Kuba, in a car to travel around Romania, so until they reach Bucharest, they have to eat in some bars/ restaurants in other cities. So, to facilitate them choice of food, or make them easier to understand the menu (cause only in few places they have Eglish version of the menu), I will write about the most common meals, that are served in almost every place.First, a small introduction, some general statements and information about the traditional cuisine. What we have observed so far, is that truly traditional Romanian cuisine is very difficult to find (not like, let’s say, the traditional Italian or French dishes). There are few dishes that we considered typical for this country, but they can be found also un Hungary or Turkey. According to Nuno, Romanian cuisine is quite similar to the Mediterranean one, so he didn’t have that many problems adjusting to food here as he had in Poland. Generally, people do eat a lot of meat here, especially grilled, and chicken in particular (at some point you are just tired of eating piept de pui a la gratar [grilled chicken breast], served in every single restaurant in every town, sometimes considered a traditional food in the menu’s category. And how chicken breast can be traditional?) . And it is not only my oppinion, even the guide states: "It is rather difficult to track down the restaurant that serves traditional Romanian cuisine specialties”, and if you can’t find traditional food in the restaurants, then where to look for them? And besides, what can be considered traditionally Romanian? Because the local food has much in common with the cuisines from the countries that shares the border with Romania.
Getting back to the main subject, food. With meat, you can choose some typical garnish: potatoes (different types, boiled, baked, puree), french fries, rice and mamaliga (about mamaliga there is expected a separate entry later on). Soups are also quite popular, but in most restaurants, they serve only few kinds, and you will notice that they are always the same.Soups here are a little bit different than the one you can eat in Poland, they are heavier, with more „solid” ingredients inside. Among those served everywhere you can find: ciorbă de văcuţă (with big slices of beef), ciorbă de burta (tripe soup). In ciorbas you have vegetables and big pieces of meat, asand if you order ciorbă de fasole (quite similar in name to polish zupa fasolowa, but that is where the similarity end) you also have pieces of bacon and meat fat „floating” in the soup. In addition to those, you can always order the vegetableones: ciorbă de legume, or supa crema de legume.

From Romanian food, maybe not a traditional one, I also like cascaval pane (fried cheese but it tastes totally different than Czech syr), but as it is really caloric I only eat it from time to time.
For dessert, you can choose from variety of cakes, or sweet crepes, really popular here (called omeleta or clatite) or sweet rice. I personally recommend papanasi (see the post), but you better share it with somebody, unless you want to eat it as a full meal rather than only a dessert, which we did once.
Generally, the names of the meals and ingredients are the only words in Romanian, that I know by heart. And I know how to say bon appetit (pofta buna) and what they say when they make a toast (noroc). Small digression, food vocab and some other basic words are pretty everything I can say in Romanian. And I have no motivation to learn, and when I get home after work I am just too tired. And I haven’t opened many times my two phrase books (I have one, brand new, and the other from seventies that my grandpa gave me when I was moving to Bucharest). Maybe when Nuno starts to have classes, I will learn from his books. And it would be useful in everyday life to be able to communicate in Romanian. Like yesterday, I went to buy some basic food products for breakfast and when I wanted to pay with my credit card, the cashier tried it and said: Nu merge (doesn’t work). She tried again and then with my Polish card, which also nu merge. Fortunatelly, I had cash cause otherwise how would I explain that I don’t have money enough to buy things and have to leave them?
Getting back to main topic. The food is good, but nothing special, you can see the influence which other countries had (Turkish, Russian and Austro-Hungarian cuisine ) in the Romanian traditional food. But I am missing the flavours or meals that can’t be found anywhere else.
So it was the short introduction to the traditional food topic, the next posts will be already about specific dishes.
Czuję się strasznie zaszczycona dedykacją!! Dzięki! O tym, że kuchnia rumuńska nie istnieje dowiedziałam się już, bo chcieliśmy z Kubą wypróbować u nas jakieś specjały i szukaliśmy restauracji z kuchnią rumuńską. Nie ma ani jednej w Warszawie. Za to można zjeść podobne potrawy w restauracjach bałkańskich i tureckich.
ReplyDeleteNo wiem, ale niemniej niektore dania, ktore serwuja dobre dania (ale tak jak mowisz, sa one mieszanka wplywow). Czekaj na przyszle posty o daniach :)
ReplyDeletejak widze takie zdjęcia poraw ślinka cieknie, zjadłoby się coś nowego...
ReplyDeleteNiedlugo bedzie wiecej postow o jedzeniu rumunskim.
ReplyDeleteA ty mamus, moze sobie zaplanujesz jakis dlugi weekend w Bukareszcie? Jest jakis przed listopadowym? (bo 11 przypada w czwartek). a ze juz sie nie boisz latac sama :)
Ponieważ jestem smakoszem, a kuchnia to przestrzeń, która daje mi radośc to chętnie chlone wiedzę na ten temat, a jeszcze chętniej bym degustowała. Czekam więc Agnieszko na kolejne z tej serii twoje posty.Jedno zdążyłam zauważyc, że rumuńska mamałyga,to to samo co włoska polenta.Jednak nazwa potrawy, dla mnie brzmi ładniej po włosku! Może z powodu polskich skojarzeń, kiedy mamałygą okeśla się potrawę bez określonego smaku, kulinarny gniot. Pozdrawiam.bozena
ReplyDelete