do Rumunii słyszałam sporo o problemie, jakim w Bukareszcie są bezpańskie psy. No i nie powiem, miałam stracha, ale przez te 4,5 miesiąca nie byłam nawet blisko żadnej niebezpiecznej sytuacji. Ale ogrom problemu dostrzegam. W sumie stąd też się wziął pomysł na nazwę tego bloga- czarny pies, biały pies. Bo gdzie się nie pójdzie, tam się spotka psa...Czasami nie trzeba się ruszać z domu, bo w nocy łączą się w sfory i urządzają koncerty wycia i szczekania na wiele głosów. Czasami trwa to godzinami i utrudnia mi zasypianie.Psy bukaresztańskie generalnie są wyluzowane, a przynajmniej takie sprawiają wrażenie. Łażą sobie po mieście, wygrzewają się na słońcu albo śpią. Czasami też podążają za przechodniami. Nas kilka dni temu jeden pies wybrał na swój cel i przez kilkanaście minut szedł za nami. Było to momentami komiczne: my się zatrzymywaliśmy i oglądaliśmy za siebie, sprawdzając czy nadal za nami idzie, on się w tym momencie zatrzymywał i udawał, że niby nic. Czasami też śmiesznie wygląda, jak psy takie chcą przejść na drugą stronę ulicy, stoją na światłach razem z ludźmi– grzecznie czekają na zielone i dopiero wtedy przechodzą. Ludzie z zasady przyjmują jedną z kilku postaw w stosunku do bezpańskich psów: niektórzy przejmują się ich losem i je dokarmiają, inni ignorują, jeszcze inni gardzą nimi i czasami „poczęstują” kopniakiem. Widać zatem często, jak psy nauczone doświadczeniem, spuszczają głowę i przemykają z podkulonym ogonem obok przechodniów. Jeszcze inne są żadne pieszczot i zabaw.
Z problemem bezpańskich psów próbowano się rozprawić kilkakrotnie, ale na razie bez większych efektów. Ale prezydent miasta ma nowy plan i wygląda, że tym razem zamierzają raz i na zawsze pozbyć się wszystkich psów. I to dosłownie.
Wcześniej Traian Băsescu (obecny prezydent Rumunii) burmistrz Bukaresztu, rozpoczął kampanię łapania bezpańskich psów i masowego usypiania ich. Akcja ta została jednak zatrzymana przez różnie pozarządowe akcje charytatywne, które stanęły w obronie psów. (ciekawy artykuł)
Tym razem też miały miejsce demonstracje:
Około 200 osób demonstrowało w Bukareszcie przeciwko propozycji wprowadzenia zmian w ustawie dotyczącej bezdomnych psów. Po nowelizacji dopuszczałaby ona usypianie zwierząt, które w ciągu tygodnia od trafienia do schroniska nie znajdą właściciela. Projekt zmian, zgłoszony przez władze Bukaresztu, zakłada, że usypiane byłyby również psy agresywne oraz chore.
Ja osobiście nie uważam psów bezpańskich w Bukareszcie za szczególnie niebezpieczne, ale to dlatego , że jeszcze osobiście nie spotkała mnie żadna niebezpieczna sytuacja. Ale to pewnie dlatego ze nie zapuszczam się w jakieś mega niebezpieczne okolice, gdzie nie spotyka się pojedynczych psów, ale całe sfory. Wydaje się, że pojedynczy bezpański pies nie jest zagrożeniem i nie zawarczy na przechodniów. Inaczej (z tego co przeczytałam na różnych forach) ma się rzecz, gdy naruszymy terytorium grupy psów, które mogą zaatakować, bo w stadzie się czują bardziej pewne. Częściej jednak to psy walczą same ze sobą o terytorium, jedzenie, etc.
Po przyjeździe tutaj zaczęłam się zastanawiać, co doprowadziło do tego, że tysiące bezpańskich psów zamieszkuje ulice stolicy Rumunii. I znalazłam cytat, który wydaje się obrazować
„Gdyby nie Nicolae Ceausescu i rewolucja, która go obaliła, Bukaresztem nie rządziłyby bezpańskie psy”, w artykule, do którego linka wcześniej podałam, ale może nie wszyscy go przeczytali, nazywa się psy „ofiarami komunizmu, a potem rewolucji”. Jako uzasadnienie służy trzęsienie ziemi, które miało miejsce w 1977, kiedy to ludzie, którzy wcześniej mieszkali w domkach jednorodzinnych ( które się zawaliły), przenosili się do blokowisk, według wizji Ceausescu. Psy, które wcześniej trzymane były w budzie lądowały na ulicy, gdyż ludzie nie chcieli ich trzymać w mieszkaniach w bloku. Sytuacja powtórzyła się, gdy geniusz Karpat wpadł na pomysł, żeby w samym centrum Bukaresztu wybudować nowa dzielnice, która miała być duma i chluba socjalizmu. Zburzono wiec cale dzielnice domków z podwórkami, gdzie ludzie trzymali psy i po przesiedleniu do nowych bloków, nie zabrali ze sobą czworonożnych pupili. Do tego powszechna kolektywizacja wsi- ludzie nie brali swoich psów do nowego miejsca zamieszkania. Psami nikt się nie
Gdzieś trafiłam tez na inne wyjaśnienie, ale nie wiem, czy na prawdę istniał taki zakaz, bo nigdzie nie udało mi się znaleźć 100% wiarygodnego potwierdzenia. „Rozporządzenie nakazywało wyrzucenie wszystkich zwierząt domowych. A właściwie to zakazywało trzymanie jakichkolwiek zwierząt w domach. Co na jedno w sumie wychodziło, bo ludzie zmuszeni byli do wyrzucenia swoich pupilków z domów. Dlaczego tak? Prosta sprawa. W rumuńskim komunizmie człowiek musiał pracować dla dobra ogółu. A taki pies tylko mu w tym przeszkadzał. Po pierwsze był darmozjadem. Nie pracował, a trzeba było go karmić. Tym samym obniżał morale robotnika. Po drugie w czasie kiedy robotnik miał wypoczywać i regenerować siły na kolejny pracowity dzień, pies szczekał. A tym samym zakłócał odpoczynek robotnika. I obniżał jego morale. Dlatego Słońce Karpat wprowadził ustawę zakazującą trzymania zwierząt domowych.” Zastanawia mnie bardzo, czy tak rzeczywiście było...
(a to są nasi psi sąsiedzi, widziani z okna)
To pewnie pierwszy z cyklu postów o psach...
Before coming to Romania, I heard a lot about the problem that Bucharest has with the huge population of stray dogs (it is probably the biggest in Europe). And I won’t deny that I was coming with some fears, but so far, during those 4,5 months I haven’t come even close to any dangerous situation, haven’t felt threatened by a dog. But of course I do see the magnitude of the stray dogs’ problem. I can say that the name of my blog, black dog, white dog was “inspired” by that problem, cause anywhere you go, you are most certainly gonna come across some stray dog. Sometimes you don’t have to leave your flat to feel their presence, as at night you can just hear them, when they bark and howl and it really can take hours, making it quite difficult to fall asleep.Generally, during my first days in Bucharest I got the impression that here are „relaxed”. They wander around, sleep anywhere or simply bask in the sun. They don’t usually walk or don’t do any unnecessary movements. Sometimes they may follow people. Few days ago we went for a walk, and one dog decided we were a nice „target” to follow and during several minute
The city hall and mayor of Bucharest made quite a few attempts to deal with the problem once for all, but so far they never succeeded. Well, I think mostly because there is no one good solution for the problem.... Now, like few days ago, new resolution was approved and it seems that this time they plan to get rid of all dogs. Literally. What they failed to do few years back, now is mostly going to happen. In the past, Traian Băsescu (the current president of Romania), while being the Bucharest mayor, launched a campaign to catch stray dogs and put them down. This action, however, was stopped by the different non-governmental charity organizations, which stood in defence of the dogs. (Interesting article about the whole dog problem, however only for those who understand Polish)
This time also some demonstrations took place:
About 200 people protested in Bucharest against the proposal to change the law relating to the stray dogs. After this correction, it would be possible to euthanize stray dogs, which haven’t found a new owner within a week after getting to a dog pound. The draft of that change, which was submitted by the authorities of Bucharest, allows putting down the aggressive and sick dogs straight away.(source in Polish only)
So far stray dogs were caught, sterilized and released freely with a yellow "earring" in the ear, which meant that a dog wearing it is sterilized.
Personally, I don’t think stray dogs in Bucharest are particularly dangerous, but it is because I have never been threatened by none of them, or attacked. Or haven’t seen anybody actually
Some time ago, in the downtown, we witnessed three stray dogs getting aggressive towards a dog accompanied by its owners. Anyway, I still can’t understand why would people buy a purebred puppy when there are so many stray dogs, that you can’t feel anything but pity towards them.
After arriving here and seeing how serious the whole problem was, I began to wonder what is the cause and explanation of thousands of stray dogs living now on the streets of the Romania’s capital. I found a quote that seems to illustrate the answer.
"Were it not for Nicolae Ceausescu and the revolution that overthrew him, Bucharest wouldn’t be governed by stray dogs”. In the article to which I gave the link earlier in the post (but it is in polish unfortunately) dogs are being called „victims of communism, then of the revolution”. The facts that are presents as the justification of such a name are few. One of them is the for the earthquake which took place in 1977, and after which people who had previously lived in houses that collapsed moved to block of flats (according to Ceausescu’s vision of socialist
Somewhere I also found a curious explanation, but don’t know if it is a real fact or rather some legend, cause I couldn’t find a reliable source to confirm if that prohibition actually was true and legitimate. According to that regulation all domestic animals were thrown on the streets in
(dogs above are our neighbours, seen from the window)
It's probably the first of the series of posts about the dogs ...
Serce się kraje , gdy się patrzy na te pieski.Niektóre są takie śliczne i smutne.
ReplyDeleteAgnieszko, bardzo się zasmuciłam psim żywotem w Bukareszcie. Może poszukac rady w werszu J.Brzechwy pt."Psie smutki"
ReplyDeleteNa brzegu błękitnej rzeczki
Mieszkają małe smuteczki.
ten pierwszy jest z tego powodu,
że nie mozna wchodzic do ogrodu,
Drugi- że woda nioe chce byc sucha,
Trzeci- że mucha wleciała do ucha,
A jeszcze, że kot musi drapac,
że kura nie daje się złapac,
że nie mlożna gryźc w nogę sąsiada
I ze z nieba kiełbasa nie spada,
A ostatni smuteczek jest o to,
że człowiek jedzie, a piesek musi biec
piechotą.
Lecz wystarczy pieskowi dac mleczko
I juz nie ma smuteczkłów nad rzeczką.
To nasi młodsi bracia! Nalezy troszczyc się o nie i dokarmiac.Tak uwaz