
Po głosowaniu poszliśmy do mieszkania Ilony zjeść resztki z wczorajszego obiadu i wypróbować naszą kruszarkę do lodu. My przynieśliśmy cały sprzęt: truskawki,limonki, blender, słomki, likor Beirao. Ilona była odpowiedzialna za zrobienie lodu. Wyposażyliśmy ją nawet w woreczki, bo w Carrefurze nie mieli. Okazało się, że jest jakiś problem z zamrażarką i po 5 godzinach kostki nadal były półpłynne. Ale musieliśmy zobaczyć czy kruszarka działa. Poza tym, jak ktoś zna smak likoru Beirao, to wie, że mieć ten likor i nic z nim nie zrobić to grzech. Ilona pod blokiem ma klubik jazzowy, więc zrobiłyśmy 2 podejścia uzbrojeni w plastikowy pojemnik na lód. Za pierwszym razem klub był zamknięty, a potem powiedzieli, że jeszcze nie mają lodu. No bo po co im w barze lód?! Ale nie poddaliśmy się i wyruszliśmy w poszukiwanie lodu. Minęliśmy skwer, na którym odbywał się festiwal muzyki filmowej i zobaczyliśmy restaurację. Nuno poszedł na pierwszy ogień i zapytał kelnerkę, czy może nam dać/ ewentualnie sprzedać trochę lodu. Ona zdziwiona niezwykłą prośbą, że lód mają tylko dla restauracji i klientów. Po chwili dopytała się po co nam… Nuno i Ilona już, już prawie powiedzieli prawdę, że potrzebujemy do drinków, ale wtedy to na pewno by nam nic nie dała. No to ja, która po mamie mam zdolności do wymyślania i ubarwiania historyjek, powiedziałam, że nasz kolega się skaleczył i krwawi, a nasza zamrażarka nie działa. Poskutkowało, dostaliśmy mały woreczek z lodem. Zaskoczeni łatwowiernością postanowiliśmy spróbować w drodze powrotnej jeszcze z jedną kawiarnią. Tym razem ja nie weszłam, bo się ze śmiechu pokładałam. A biedny pan kelner tak się przejął, że się dopytywał, czy z kolegą wszystko ok, czy może ma karetkę wezwać. Wiemy, nie jest dobrze okłamywać ludzi, ale zmusiły nas okoliczności. Warto było, bo drinki były przepyszne (2 z truskawkami zmiksowanymi a ostatni z melonem). Na zakończenie weekend obejrzeliśmy prawie cały mecz Brazylia- Wybrzeże Kości Słoniowej, 3:1 dla Canarinhos, a Ilona pisała swojego bloga.
On Sunday, I fulfilled my civic duty and went to vote in presidential election (I am ashamed to

After the voting we went to Ilona’s apartment to eat leftovers from yesterday's dinner and try our ice crusher. We brought all the equipment: strawberries, limes, blender, straws, Licor Beirao. Ilona was responsible for making ice cubes. We even gave her ice bags cause they didn’t have them in Carrefour. It turned out that there was a problem with the freezer and after 5 hours we still had semi-liquid ice cubes. And we really had to check if the ice crusher was working. Moreover, when somebody knows how licor Beirao tastes, he would understand that having the licor and not making anything with it, is simply a sin. Downstairs, right next to the entrance to Ilona’s staircase, there is a small jazz club. We tried twice to get some ice cubes from there, we even had a plastic box to store it. The first time we went there, it was closed. The second time, we were told they didn’t have any ice. As if you needed ice in the bar, right?!But we didn't give up and went further in search of ice cubes.We passed a square, where there was a film music festival happening and then we spotted a restaurant. Nuno went first and asked a waitress if she could give/ sell us some ice cubes. She looked surprised, probably nobody before had asked her for such unusual thing, and she responded that they had ice only for the use of the restaurants and its customers. After a while she asked why we needed the ice for anyway ... Nuno and Ilona were about to tell the truth thta we needed it to make some drinks, but she didn’t looke as if that was reason enough to give us some, on the contrary, she would never have given us a cube. Then came my part of the story. I took after my mum in telling, inventing, pep up the stories. So I said that our friend hurt himself ans was bleeding, and our freezer wasn’t working. It worked, she believes us and brought a small bag with ice. We were quite surprised by the result of my little lie and we decided to try to get some more ice from the cafe that was on our way to Ilona’s apartment. This time I didn’t enter as I was still laughing at my acting skills. The poor waiter got so worried that he asked if our friend was okay or maybe he should call us an ambulance.
We know it is not good to lie to people, but we were forced by the circumstances. And we don’t regret, because the drinks were delicious (two first ones were with strawberries and the last with melon). In the evening, while we were watching almost the entire game Brazil against the Ivory Coast, 3-1 for Canarinhos, Ilona was writting her blog.
Ja zrobie sobie tego drinka w pierwszą sobote wakacji, bo niestety miniony wekend był zbyt pracowity, ale świadectwa już wydrukowane,więc jedną nogą jestem na wakacjach.
ReplyDeleteNam niestety ulewa nie pozwoliła nosa z domu wychylic!Lało tak,jakby ktoś kubłami wody z góry polewał, więc wyprawa do Mediolanu byłaby ryzykowna i daliśmy spokój.
ReplyDeleteDrinki z likierem zachecajace.Zastanawiam się, który bym wolała-truskawkami czy z melonem.Będę szukała likieru w Italii,i raz zrobię odstępstwo od preferowanego przez nas wina.Pozdrawiam. Bozena
My w zeszłe wakacje też tłuczkiem, więc wiem jak trudno zapełnić całą szklankę. A kruszarki pewnie są, trzeba w artykułach AGD poszukać, mają ręczne albo elektryczne.
ReplyDeleteA likieru portugalskiego pewnie się we Włoszech nie dostanie, ale to taki ziołowy jest lekko, albo można rumu dodać i się wtedy robi takie smakowe mojito :) służę pomysłami :)pozdrawiam, Aga
Aga, nareszcie lód się zrobił! great success :))
ReplyDeleteWOW. Poilu dniach? Szkoda, ze na weekend wybywasz i nie bedzie mozna go wykorzystac. ale zachowacj na nastepny raz, just in case :P
ReplyDelete