Friday, August 27, 2010

Polski team w Oracle/ Polish team in Oracle

Dzisiaj w ramach nowej piątkowej tradycji jadłam przedłużony lunch w polskim towarzystwie. Kilka tygodni temu, przed wyjazdem na wakacje do Portugalii poznałam dwie Polki, które pracują w Oracle, w innym dziale, w budynku obok. Ogólnie przepływ informacji i moja nic-nie-wiedząca managerka były przyczyną, że o ich istnieniu (a raczej ich byciu w Bukareszcie) dowiedziałam się tak późno. Ramona na moje pytanie, czy ktoś z Polski w Rumunii pracuje, odpowiedziała, że nie. A Paulina od maja 2009 pracuje, Kasia doszła w maju, ale obie co jakiś czas muszą uzyskać jakiś approval od mojej mega super i skutecznej team liderki, więc do niej majlują. Więc jak można nie wiedzieć, że ona w budynku oddalonym o 5 metrów są? Nieważne, miałam kiedyś jakąś sprawę co do kontraktu i musiałam od nich informację otrzymać i tak się dowiedziałam o ich istnieniu. Od tej pory miałyśmy już 3 lunche i zostało ustalone, że piątek to dzień, kiedy się spotykamy w międzywydziałowym polskim towarzystwie. Oprócz tego się spotykamy poza pracą, na razie z Pauliną w Caru cu Bere, jak Cela mnie odwiedzała, a Kasia zawsze na weekendy gdzieś wyjeżdżała. Teraz sobie na przykład jedzie na tydzień do RPA, więc ją troszkę mniej lubimy, bo my tylko do parku Herestrau na rowery idziemy.

Oczywiście na pierwszy spotkaniu nastąpiła wymiana przyczyn, dla których znalazłyśmy się w Rumunii. Moje znacie. Dziewczyn historie wyglądają podobnie. Kasia ma chłopaka Kanadyjczyka, który tutaj dostał kontrakt (zapomniałam tylko zapytać, gdzie się poznali). A Paulina ma chłopaka Rumuna, którego poznała na jakiejś wymianie studenckiej kilkudniowej, jak przyjechała do Bukaresztu, zdecydowała się po niej przyjechać tu na Erasmusa, potem przenieść się tu na uczelnię, obroniła licencjat i pracuje w Oracle.

Muszę jakieś spotkanie w czwórkę (my plus Ilona) zorganizować po moim powrocie z Polski. Do tego planuję jakiegoś paintballa, ale to już z chłopakami i większą grupą, bo więcej zabawy.


Today I ate lunch in the company of Poles only, which is becoming somehow a tradition for Fridays. Few weeks ago, before going on holidays, I met two Polish girls who work in Oracle, but in another department, in another building. Generally I only met them few weeks before because of the lack of exchange of information and because of my nothing-not-anything team leader. When I asked Ramona if she knew if there was somebody from Poland working in Bucharest, she replied that I was the only one. And Paulina started working in Oracle in Bucharest in May 2009 and Kasia only in may, but still, she should know those things, as sometimes girls need to obtain from Ramona approvals, so she had mail contact with them .... How could she not realized they were in the building 5 meters from ours? Anyway, at some point I needed to solve some issue regarding a renewed contract and that is how I discovered that they work in the same country, city, street. Since then, we already have had 3 long lunches, and we decided Friday to be the day for interdepartmental lunch in exclusively Polish company. Of course, we meet outside if work, well, only with Paulina, and only once so far in Caru cu Bere, when Cela was visiting me, but Kasia was always travelling on the weekends. This one she is also going on holidays, this time to South Africa, so we like her little bit less, cause we only go to Herestrau park on the weekend....

The first lunch/meeting was about exchanging stories about how we had ended up in Romania, Our stories are kind of similar. Kasia has Canadian boyfriend, who was sent for a contract here (I forgot to ask when and how they had met). Paulina, for a change, is in a relationship with a Romanian boy, who she had met at some students exchange, then decided to go for Erasmus to Bucharest, then she finished her University here and works in Oracle.

I need to organize some meeting with 4 of us, Ilona included, after my short trip to Poland. And I already thought about going for paintball, but that will be with guys also, cause the bigger group, the better fun while playing.

5 comments:

  1. no to widzę że całkiem spore grono Polaków w tym Bukareszcie się robi :)
    ja też chcę na paintballa! ;)

    ReplyDelete
  2. no troche nas jest :D zapraszamy do bukaresztu :D

    ReplyDelete
  3. No na szczęście spotykam :) i wszystkich jakimiś dziwnymi przypadkami :)
    a te lunche piątkowe, przedłużane po rumuńsku do półtorej godziny dają mi powera i pozwalają wytrwać w pracy :)

    ReplyDelete
  4. z polskim jedzeniem i polskim alko:)

    ReplyDelete